85/155. Głód

Nie wiem, czy można coś napisać o głodzie. Może o głodzie nie da się pisać, może o głodzie można tylko skomleć, o głodzie można mieć gorączkę, umysł jałowy jak żołądek. Może należałoby wstawić solidarnie pusty, haha, post.

Można natomiast napisać o przepoczwarzaniu się. O tym, jak zaczynam rozumieć, jak łatwo można stać się Motylkiem, o których czytam w szpitalnej bibliotece, dwa piętra ponad kliniką gastroenteorologiczną. O tym, jak łatwo jest nazbyt skrupulatnie pilnować swojej wagi. I o uldze, gdy się jest już Czystym. Wymęczonej uldze. Uśmiechu skrywającym ból. Albo obnażającym te chwile, które były pragnieniem.

No więc jest się już po 50 godzinach ciągłej głodówki i paru dniach niedojadania, jest się po mdleniu z bólu, po zastrzyku Tramalu, po narkozie Czystym. Jest się Lekkim. Jest się Pustym, ale i Nadzianym Nadzieją, że możesz je wypełnić dobrem. Że masz ten swój upragniony reset. Oto oddają Ci ciało po badaniach, po stanach nieświadomości, po wymiotowaniu przy zabiegu, który oglądają stażyści, oddają Ci. Składają na piedestał kolebiącego się szpitalnego łóżka. I jest Twoje. I okazuje się, że zawsze było, że żadne Złe Siły go nie opętały. Masz tylko przerzuty depresji na ciało.

A zanim to, Agnieszek mówi: mów mi Somatyzacjo Myślę, że powinnam to mieć na wypisie jako drugie imię.

Image

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s