82/152. Jateizm

Trudno uwierzyć w to, czego się nie widzi.
Trudno mi jest widzieć siebie.

Zbieram się w końcu z podłogi i patrzę w lustrze na zupełnie inną twarz niż ta, o której myślałam w umyśle. Pewnie z innymi twarzami też tak jest.

Przechodzę ulicą i napotykam na swoje odbicie w witrynie sklepu. Czemu nie przedstawia ona głowy spadającej z cokołu ciała, turlającej się po ulicy, wprost pod tramwaj? Członków ciała rozchodzących się we wszystkie strony, rozstających się ze sobą jak członkowie trupy cyrkowej, która przestała zabawiać widownię. Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść, o tak.
Atomów ciała, pomiędzy którymi powstała taka przestrzeń, że ludzie mogą wchodzić pomiędzy żebra, mościć się między żołądkiem, a wątrobą, skakać po falach umysłowych i pluskać się w myślach, mogą wchodzić w komory serca i przykrywać się nim niczym pierzyną.

I staram się wyprowadzić wszystkich z błędu, jestem przecież miła i nie korzystam na tym, że się pomylono co do mnie, nie chcę korzystać. Jestem miła i nie chcę wierzyć w komplementy, w życzenia, w czułe słowa i słowa honoru.
A zamiast tego wyprowadzam jedynie z równowagi.

(PS. To niestety nie ja wymyśliłam pojęcie “jateisty“)

Advertisements

2 thoughts on “82/152. Jateizm

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s